To, że telematyka pomaga zarządzać samochodami wiadomo od dawna. A przynajmniej powinno być wiadomo. Ale o tym, że te same rozwiązania można zastosować niemal w każdych obiektach ruchomych, w tym wodnych – nie wszyscy jeszcze wiedzą.

Biznes związany z czarterem jachtów, wodnikami czy ogólnie wszystkim, co pływa – nie rozwija się w Polsce aż w takim tempie, jak w innych krajach. I mimo, że mamy Krainę Wielkich Jezior Mazurskich czy dostęp do morza, to wciąż jesteśmy w powijakach. Być może co innego powiedzieliby wystawcy jednych z największych w Polsce targów Wiatr i Woda, ale trzeba uczciwie przyznać, że to jeszcze nie ta skala, której chciałoby się oczekiwać.

I właśnie między innymi dlatego pomysły związane z nawigacjami dla żeglarzy, poruszającymi się po polskich wodach kończyły się zanim jeszcze się zaczęły. To znaczy powstawały aplikacje, ale sprzedać, a co dopiero zarobić na nich było i nadal jest dość trudno. Powód? Skala. Nawet kilka funduszy inwestycyjnych dało się nabrać na inwestycje w tego typu projekty, a później okazywało się, iż mimo, że produkt sam w sobie jest dobry, na zwrot z inwestycji trzeba czekać minimum kilka lat.

I to jest powód, dla którego IoT w wydaniu „marine” nie pędzi tak szybko jak pociąg zwany „internet of cars”. Przynajmniej w Polsce. Na szczęście są pasjonaci, którzy wierzą w globalizację IoT. I tutaj kłania się polski projekt Connected Boat. Jego twórcy stworzyli rozwązanie umożliwiające monitorowanie położenia łodzi, jej parametrów, kontakt ze społecznością żeglarską czy wzajemne się ostrzeganie. Co więcej – zaplanowano również obszar dla biznesu. To doskonały produkt dla podmiotów wynajmujących jachty, służący do zarządzania nimi.

Aby dodać smaczku przynajmiej dla branży telematycznej, należy wspomnieć, że w projekt Connected Boat jest zaangażowany były prezes firmy Finder. A to z pewnością wiele świadczy o możliwościach powodzenia tego rozwiązania.

W skrócie, każdy żeglujący powinien docenić wartość, jaką niesie ze sobą Connected Boat. Jednakże tak, jak w przypadku Yanosika o sile jego popularności zdecydowała społeczność, tak i tutaj – im będzie większa, tym lepiej dla powodzenia, a w końcu monetyzacji projektu. A o to z pewnością nie będzie łatwo. W każdym razie trzymamy kciuki!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here