Problem z wieloma żonatymi mężczyznami polega na tym, że…

Reklama

…chcą kontrolować swoje żony.

Pracując jeszcze w spółce Monitel, która jako pierwsza w Polsce wprowadziła usługę lokalizacyjną za pośrednictwem telefonii komórkowej w sieci PlusGSM, często zadawano mi pytanie „czy mógłbym zlokalizować żonę?”.

Oczywiście zanim do tego pytania doszło, wcześniej była długa rozmowa. Zwłaszcza, że usługa, którą wówczas oferowaliśmy, zbudowana została z myślą o sektorze biznesowym. I zazwyczaj rozmowy dotyczyły problemu nadużyć związanych z nadmiernym wykorzystaniem samochodów służbowych, oszustwach paliwowych czy kompletnym brakiem kontroli nad handlowcami. Jednakże prawie zawsze dyskusja kończyła się nieśmiałym pytaniem, bądź nawet żartem – jakby to kontrolować żonę? I tu muszę przyznać, że to pytanie działa w dwie strony, równie często jak mężczyźni, tak i kobiety chciałyby kontrolować swoich mężów.

Usługa Proteka, która była przez Monitel oferowana, ze względu na technologię STK – SimToolkit, była aplikacją zapisaną na aplecie karty sim. Wiązało się to m.in. z faktem, iż osoba wyposażona w telefon komórkowy zamiast ostatniej pozycji w menu – Plus Mega, miała aplikację Proteka. Mogła się wówczas zorientować do czego to służy, a także z pozycji telefonu zablokować możliwość lokalizacji – to m.in. był warunek operatora.

Ileż było z tym problemów. Ileż telefonów, ileż skarg i próśb, by wyłączyć, zlikwidować tę pozycję w menu. A wszystko po to, by nie wbrew pozorom, usprawniać pracę przedstawicieli handlowych, czy lepiej zarządzać flotą samochodową, lecz po to, by żona nie dowiedziała się, że jest szpiegowana.

Tak było jeszcze 5 lat temu, bo w roku 2002. Od tego czasu nastąpił ogromny rozwój usług lokalizacyjnych. Przeżywajace ostatnio boom w Polsce systemy nawigacji satelitarnej, urządzenia GPS czy usługi lokalizacyjne GSM – to już standard.

Teraz zazdrosny mąż ma do wyboru cały szereg usług, urządzeń i systemów. Począwszy od usług LBS typu „Gdzie jesteś”, aż po ukryte np. w samochodzie urządzenia GPS.

I o ile w przypadku tych pierwszych, użytkownik telefonu komórkowego (żona) musi po pierwsze wyrazić zgodę (jednorazowo) na przekazywanie informacji o jego położeniu, a po drugie może się zdarzyć, że zostanie powiadomiony SMS-em o wysłanym zapytaniu lokalizacyjnym, tak w przypadku zamontowanego urządzenia GPS – nie ma nawet pojęcia o fakcie bycia lokalizowanym.

Co prawda, chociaż świadomość wykorzystywania usług lokalizacyjnych, zwłaszcza opartych o sieć GSM jest nadal stosunkowo niska – dla chcącego nic trudnego.

Jak dotąd nie spotkałem się z badaniami, które by potwierdzały postawioną na początku artykułu przeze mnie tezę. Myślę jednak, że tendencja jest wzrostowa, chociażby ze względu na spadające ceny. Kiedyś za stosunkowo mało dokładny system trzeba było zapłacić ok. 5 000 zł i ok 100 zł/miesięcznie za jedną lokalizowaną kartę SIM. Dziś wysłanie pojedynczego zapytania lokalizacyjnego to koszt 1zł + VAT, a cena najprostszego odbiornika GPS waha się w granicach 200 zł.

Poprzedni artykułGeodezja i nawigacja satelitarna
Następny artykułTEST Navigon 7110
Niezależny ekspert w branży Internet of Things z kilkunastoletnim doświadczeniem. Posiada bogatą wiedzę oraz doskonałą znajomość krajowego i światowego rynku związanego z usługami „connected”, w tym M2M i IoT. Jest pomysłodawcą oraz założycielem portalu lokalizacja.info, magazynu Connected Life, organizatorem cyklu wydarzeń z serii Connected Life Business Events: Navigation Trends, Geomarketing Forum, Telematics Forum, Connected Health czy Connected Insurance. Organizator pierwszych w Polsce targów Internet of Things - IoT Poland Show. Prowadzi także działalność doradczą dla firm z sektora M2M/IoT. Prelegent. Mentor. IoT Evangelist.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here