Na łamach Connected Life Magazine systematycznie piszemy o zagadnieniach związanych z cyberterroryzmem. Jak wielkie i realne jest to zagrożenie mogli przekonać się wszyscy pasażerowie, którzy podróżowali wczoraj liniami lotniczymi LOT. Nawet tak dużą i – wydawać by się mogło – zabezpieczoną na taki wypadek firmę, można znakować.

Reklama

W niedzielę LOT stał się przedmiotem ataku teleinformatycznego na naziemne systemy IT. Spowodowało to, że osoby na co dzień odpowiedzialne za przygotowywanie planów lotów nie były w stanie wykonywać swojej pracy, przez co żaden samolot nie mógł wystartować z Warszawy. Do tego niezbędne są bowiem odpowiednie dokumenty, które ze względów technicznych nie powstawały. O sprawie na oficjalnym koncie facebookowym poinformował sam LOT.

Dwie godziny po pierwszym poście pojawił się kolejny, wyjaśniający, że sytuacja została już opanowana.

„Jest nam ogromnie przykro. Potępiamy wszelkie tego typu ataki. W historii LOTu to się jeszcze nie zdarzyło, zdarzało się w innych liniach lotniczych. Tego typu ataki mają miejsce, bo mają przykry, ale spektakularny rezultat. Robimy wszystko, by nie tylko rozwiązać problem, ale i się zabezpieczyć” – zapewnił pełniący obowiązki rzecznika prasowego LOT-u Adrian Kubacki.

Cała ta sytuacja jest dowodem na to, jak jeden celnie wymierzony atak cyberterrorystów jest w stanie sparaliżować nie tylko ogromne firmy, ale również życie tysięcy ludzi. Przykrych – i kosztownych – niespodzianek można uniknąć, stosując odpowiednie zabezpieczenia. Będzie to jeden z tematów konferencji Connected Security organizowanej przez Connected Life Magazine 27 sierpnia 2015 r. w Warszawie, na którą zapraszamy również przedstawicieli LOT-u.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here