Tylko osoby odpowiednio przeszkolone będą mogły posługiwać się bezzałogowymi statkami powietrznymi, jeśli zechcą na tym zarabiać. Pozostałych obowiązywać będą konkretne ograniczenia co do wysokości lotu i zasięgu dronów. Prace nad wprowadzeniem zmian w przepisach idą pełną parą.

Reklama

Sprawa w przypadku wszystkich urządzeń latających ważących mniej niż 25 kilogramów jest skomplikowana, bo nie wymagają one wpisywania do Rejestru Cywilnych Statków Powietrznych Urzędu Lotnictwa Cywilnego i nadawania znaków rejestracyjnych. Dlatego też władze dopatrzyły się konieczności doprecyzowania przepisów obejmujących drony (ostatnie regulacje pochodzą z 2013 r.). „W związku z coraz częstszym wykorzystywaniem bezzałogowych statków powietrznych, ich dostępnością oraz szybkim rozwojem technologii, zasadne jest określenie nowych, bardziej precyzyjnych zasad wykonywania lotów, które zapewnią jeszcze większe bezpieczeństwo osób i mienia” – mówi Marta Chylińska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Streszczając: zmiany mają na celu rozróżnienie pomiędzy bezzałogowymi statkami powietrznymi używanymi rekreacyjnie lub sportowo, a wykorzystywanymi do celów związanych np. z prowadzeniem działalności gospodarczej, w tym fotografowaniem, filmowaniem, pomiarami terenowymi oraz lotami badawczymi. Usługi komercyjne tego typu będą mogły świadczyć tylko osoby wcześniej przeszkolone, z kursem zaliczonym w specjalnie przygotowanych placówkach i po zdanym egzaminie państwowym. To analogiczna sytuacja do zdobywania uprawnień przez kierowców samochodów.

W tej chwili obowiązkowy jest jedynie egzamin, po którego zdaniu otrzymuje się stosowne świadectwo. Całą wiedzę potrzebną do zaliczenia sprawdzianu można nabywać we własnym zakresie, np. za pośrednictwem internetu. W świetle nowych zmian osoba, która będzie chciała wykonywać loty, zostanie zobowiązana do zapisania się do „szkoły nauki latania dronami”. Pieczę nad zdobywaniem wiedzy i umiejętności przez przyszłego adepta sztuki prowadzenia bezzałogowych statków powietrznych będą sprawować instruktorzy.

„Wprowadzenie obowiązku ukończenia szkolenia teoretycznego z podstaw prawa lotniczego, budowy przestrzeni powietrznej i bezpieczeństwa eksploatacji bezzałogowych statków powietrznych, odbytego w ośrodku szkolenia, powinno wpłynąć pozytywnie na poziom wiedzy osób wykonujących loty oraz bezpieczeństwo” – twierdzi Marta Chylińska.

Regulacji zostanie poddana także techniczna strona lotów dronami. Będą one mogły być wykonywane przez osoby nieprzeszkolone jedynie na odległość wzroku, czyli do 500 m od operatora, a bezzałogowiec nie będzie mógł przekroczyć pułapu 150 m. Według Tomasza Leśniaka z firmy Parrot, oferującej m.in. drony, ograniczenia związane z odległościami i pułapami mogą się nie sprawdzić. „W trakcie lotu wiele zależy od warunków pogodowych, wysokość 150 m w przypadku pięknej, słonecznej pogody daje bezproblemowy wgląd w tor lotu urządzenia, jednak przy słabej pogodzie, w trakcie opadów deszczu czy śniegu, może być to już stanowczo za wysoko, by cokolwiek dostrzec”.

Aktualnie został zakończony etap konsultacji publicznych oraz tworzone jest zestawienie złożonych uwag oraz wniosków.

„Z dronów korzystają różne osoby, nie zawsze latając nimi odpowiedzialnie. Dlatego też szczegółowe regulacje prawne mogą mieć swoje uzasadnienie. Jednak sądzę, że nie istnieje potrzeba wytaczania ciężkich dział biorących na cel wszystkich miłośników latania, bo nie wszystkie bezzałogowce są w stanie wyrządzić komuś krzywdę” – komentuje sprawę Leśniak.

Nieobowiązkowe kursy z zakresu posługiwania się dronami przeprowadzane są już teraz. Jednorazowy koszt szkolenia wynosi ok. 1,5 tys. zł. Zdanie egzaminu gwarantuje otrzymanie świadectwa kwalifikacji pilota statków bezzałogowych. Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego wydał dotychczas 392 takie dokumenty (stan na 29.01.2015 r.).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here